Urodziłam
Wróciłam ze szpitala :) z SYNEM!!
Od środy wieczora miałam lekkie bóle. Nie poszłam już spać i ok 2 nad ranem obudziłam męża i pojechałam na zapis. Ktg wykazało lekkie skurcze i 4cm rozwarcia. Wróciłam do domu wykapałam się i ok 4 leżałam w szpitalu. 7 rano czwartek bóle silne a na ktg niby nic. Pani pyta się czy symuluję. A ja oczywiście dla przyjemności :) Poranny obchód a ja 7cm rozwarcia i bóle ustępują. Dostałam 8 jednostek oksytocyny w pompie i po 25 minutach odeszło wiadro wódi dostałam bóli partych. PROBLEM: z jednej story rozwarcia na 10cm a z drugiej trzyma szyjka. ROZWIĄZANIE: zastrzyk. Pytam się na ile skuteczny?? Na 99%. Znalazłam się w 1%. Stanowczo mówię, że jeśli nie zrobią czegoś to ich osram, osikam bo mam takie bóle. Na moje nieszczęście ordynator prowadzący nas ma urlop :( Przyszedł młody lekarz wymasował, pogrzebał, poskakał i w efekcie: wypchnęłam
4400g i 60cm :) o 11.20 w czwartek. Niestety pęknięty lekko lewy obojczyk, siniaki na brzuchu a mąż wpadł do nich i opierdolił za brak doświadczenia i pogroził zażaleniem w izbie lekarskiej. No, ale udało się. Jan tylko spał, jadł i spał i kupka. Nad wyraz spokojny i grzeczny. Ja - poszyta jak cholera :( szczęśliwa, że już za sobą i póki co( raczej już w ogóle) nie planuję powiększania rodzinki.

Jan ur. 4 lutego ( w imieniny córci i męża :D ) 4400g i 60cm!!!