Kontakt   |   Pomoc   |    Załóż konto   |    Moje konto
Pamiętnik
   
 
paola.jastrzebie








Płeć: kobieta
23 lat, Jastrzębie-Zdrój
Stan cywilny: panna
Wzrost: 173 cm
Masa ciała: 79,00 kg
Cel: 67,00 kg
Aktualne BMI: 26,60
Wykształcenie: Wyższe
Aktywność zawodowa: Inna
Dzieci: nie mam
 
Moje sylwetki

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel


O sobie:
uwielbiam robótki ręczne, czytać książki i oglądać filmy (czyli wszystko co wiąże się z siedzeniem w jednym miejscu:))
Sukcesy i porażki w odchudzaniu:
to moja pierwsz dieta:) i na razie idzie świetnie:) wiadomo grzeszę od czasu do czasu:) ale schudłam już 40 kg więc nie są to duże grzeszki:) Mam nadzieję że nic nie stanie mi na przeszkodzie i już na swoje październikowe urodzinki będę mogła się pochwalić wymarzoną wagą i super figurką:)

Ostatnio dodane zdjęcia


Pamiętnik odchudzania paola.jastrzebie -
Pamiętnik odchudzania paola.jastrzebie -



Archiwum
2010
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień

 
 

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Zgłoś złamanie regulaminu

Archiwum:


dzień 5 (397) ... nadmiar energii do oddania:)))

Ach!!! jak ja się fantastycznie czuję:) Normalnie energii mam tyle że mogłabym elektrownię jakąś zasilać:))) Ja juz nie chodzę tylko fruwam, a z pokoju do pokoju przemieszczam się w podskokach - dosłownie:)))) I nic nie jest mi w stanie popsuć humoru, nawet moja szefowa, która uznała dziś że nie poradzę sobie z sobotnim ruchem i mam pracować w niedziele (wszystkie w miesiącu) ewentualnie jeśli będzie bardzo padać to jedną niedzielę w miesiącu mogę mieć wolna i nie otwierać w ogóle:))) Pomijając fakt że czasem w niedzielę czy w jakimkolwiek innym dniu tygodnia jest większy ruch niż w sobotę - to niech sobie kobiecina mysli co chce, mam tylko nadzieję że jak już urodzi to zajmie się trochę swoim dzieckiem i będe sobie mogła z kuzynką ustalić inaczej:)))

No ale póki co patrzę w lustro i myślę sobie że jestem wspaniała i piekna i już w mojej główce nie ma miejsca żeby się przejmować szefową:)))) No i fakt że może wspanialsza juz nie będę ale jednak moge popracować na tym żeby wyglądać jeszcze lepiej dodaje mi skrzydeł:) I praca nad sobą już mnie nie męczy (jak to było przez ostatnie pół roku:))) tylko napełnia dodatkową energią, ktorą mogę sie podzielić bo normalnie aż mnie roznosi od jej nadmiaru:)))

Dzisiaj zjeczonych kcal niecałe 1500, zaliczona godzinka gimnastyki i godzina rowerka:)

Póki co kończe i może zajmę się jakąś praca twórczą, Miłego wieczorku:)




3 września 2010 , 2 komentarzy

dzień 4 (396) - jestem z siebie dumna:)))))

Zacznę od tego że wczoraj kuzynka poprosiła mnie żebym przyszła na cały dzień do pracy, bo ona chciałaby wolne, więc sie zgodzilam:)

A ponieważ ja jestem takim stworzonkiem któremu najlepiej ćwiczy się rano (zwłaszcza jeśli chodzi o gimnastykę:) i istniało poważne ryzyko że jak rano nie wyrobię planowej porcji gimnastyki to wieczorkiem po 9,5 godzinach pracy nie będę miała na to ochoty:) No a jako że plan trzeba realizować skrupulatnie - to wstałam specjalnie wcześniej żeby się rano pogimnastykować i tak oto wyrobiłam 40 minutek jeszcze przed śniadankiem:))) Po pracy jeszcze resztkami sił wdrapałam się na rowerek i przepedałowałam 80 minutek:))) W sumie 2 h ćwiczeń - czyli nieźle, kcal - 1400 (w dodatku żeby nie jeść cały dzień kanapek to sobie zrobiłam wczoraj suróweczkę z pekinki na obiad i wsunęłam w pracy calą miskę:)))

Normalnie aż się nie mogę doczekać ważenia w sobotę - mam nadzieję że będzie efekt, chociaż nawet jeśli by nie było to i tak jestem z siebie zadowolona. Czuję że to jest to, że po dłuższym czasie pozwalania sobie na różne słabostki, teraz już jestem zmobilizowana i gotowa żeby osiągnąć cel!!!! Oby ten stał był trwały:))))

Życze wam dużo pozytywnej energii:))))




2 września 2010 , 12 komentarzy

dzień 3 (395)...:)

Przez tą pogodę mam straszne problemy ze wstawaniem, tzn wiecie obudzić to się mogę nawet calkiem wcześnie ale nie mogę się zmusić do wstania z łóżka, bo mi zimno a pod kołderką cieplutko:))) Chociaż i tak śpię już pod koldra i kocem bo się straszny zmarzluch zrobiłam:)))

A jesli ta pogoda utrzyma sie jeszcze kilka dni to pewnie nabawię sie jakiegoś choróbska:) Bo okazuje się że nie tylko nie mam ciepłych ciuchów (a do wypłaty jeszcze trochę czasu:) ale i butów nieprzemakalnych brak:))) Wczoraj przed praca szłam tylko do kiosku i na przystanek (ok. 5 min) i strasznie mi buty przemokły i potem w pracy 4 godziny w mokrych butach stałam, na szczęście udało mi się namowić tatę żeby po mnie podjechał, bo na przystanek (ok. 25 min) juz bym nie doszla:)))) Zaczęłam już lykać jakieś witaminki, ale czuję lekkie drapanie w gardle:) Oby to się nie rozwinęło bo w niedzielę chciałam iść krew oddać:)))

 

A co do realizacji nowego planu - idzie dobrze a nawet bardzo dobrze:))) Wczoraj zjadłam 1500 kcal:)) I juz mialam sobie zrobić kawę (piję z mlekiem i cukrem - bo tylko taką toleruje mój żołądek, normalnie bym jej nie piła, ale dobrze mi robi na jelitka:))) ale zrezygnowalam i zostawiłam sobie na dzisiaj, żeby limitu nie przekroczyc:))). Do tego oprócz gimnastyki, wieczorkiem godzinkę popedałowałam:)))

Dzisiaj zaliczylam 50 min gimnastyki i rowerek też będzie wieczorkiem:)))) (Skoro tak napisałam to już musze się wywiozać:)))

 

No i koniec bo sie rozpisałam:))) Miłego dnia:)))




1 września 2010 , 17 komentarzy



Historia wagi

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Odwiedzin: 76 160