9 lutego 2010, 01:11
(List #1601)
Widzę że tu cichutko było?ja miałam straszny wieczór! jedną przyjemną rzeczą to były zakupy bo od jutra (sorki już dziś bo ta godz) zaczynam 2 fazę i musiałam się wszystkim obkupić, kupiłam nawet witaminy do włosów bo słyszałam, że co niektórym wypadają na diecie ale zmierzam do tego iż przyjechałam do domu planowałam nakarmić chłopaków położyć spać i wyciągnąć nogi przy kominku...ale niestety kiedy nakarmiłam małego kaszą to po jakimś czasie zaczął puchnąć jakby go ktoś napompował serce miałam w gardle ale zaaplikowałam mu leki na uczulenie i he ja po 21 na izbe przyjęć do szpitala. W oczach miałam blady strach przyszedł taki obwieść ruski a prędzej się przytoczył (wyglądał jak człowiek bezdomny) usiadł i burknął o co chodzi ( to nic że dziecku oczu nie było widać z tej opuchlizny ale co tam może nie zauważył kretyn!!!!!!!!!!)ja mu mówię co i jak co dziecku podałam po jego badaniu Kubolca zadzwonił po pielęgniarkę aby podała małemu zastrzyk ale to nic najbardziej mnie wkur...(przepraszam za słowo ale do tej pory mam nerwy) w momencie gdy pytam go ile razy w takiej sytuacji podawać dziecku wapno i w jakich ilościach a on: chwila namysłu i........na opakowaniu wszystko pisze!!!szok co za lekarz!!!!a to dlatego, że to facet kardiolog dla dorosłych a zajmuje się maluszkami już 2 raz na niego trafiłam kiedyś ze starszym synem ale wtedy było zamieszanie bo badał jakiegoś chłopczyka i całkiem inaczej zdiagnozował chorobę wiem to od mamy tego chłopczyka co wtedy tam był, kobieta krzyczała z nerwów na cały korytarz!! ale się rozpisałam ale dlatego że do tej pory mam nerwy ale już nie zanudzam do jutra tzn dzisiaj
nie mogę się doczekać śniadanka warzywnego papa
nie mogę się doczekać śniadanka warzywnego papa




Wiem straszne i teraz nie wiem czy takie wracanie i odchodzenie ma sens bo ten moj organizm chyba się uodpornił na tą huśtawkę, którą mu zaserwowałam. W Polsce nawet mi to szło całkiem fajnie nawet upiekłam ten serniczek Reni wyszedł pysznyi w jeden dzień większą połowę zjadłam a na drugi dzień 0,5 kg było mniej. Ale po powrocie wszyscy chorzy brak odpowiednich produktów mąż poszedł na zakupy i nakupował gotowych frytek i innych zakazanych rzeczy więc przez te parę dni się kusiłam a to na jabłuszko a to n mielone i ziemniaki i mam strasznego doła a jeszcze więcej wyrzutów sumienia !